Pupendo

Maj 29, 2009

reżyseria: Jan Hřebejk,
scenariusz: Petr Jarchovský

bezpamieci:
Albo ktoś lubi czeskie filmy albo nie. Ja lubię. I czeski sposób patrzenia na świat bardzo mi odpowiada. Zwłaszcza brak tematów tabu, bezpruderyjność, naturalność i czasami czasami hiperrealność w niektórych scenach. W porównaniu z czeskim kinem to jesteśmy głęboko w dupie panowie i panie.

reżyseria: Sam Mendes,
scenariusz: Justin Haythe

bezpamieci:
Jakoś z dystansem podszedłem do tego obrazu. Nie był to film wyczekiwany i nawet jak dostał oscara to chęć do obejrzenia nie wzrosła. Do filmu nie ma się o co przyczepić, dobrze opowiedziana historia, świetni aktorzy – realizacja na najwyższym poziomie. Obawiam się tyko że obraz nie pozostanie w mojej głowie na długo – za miesiąc nie będę w stanie powiedzieć o czym był. Warto zobaczyć – ale bez szczególnego zachwytu.


Kup Teraz

Maj 25, 2009

reżyseria: Piotr Matwiejczyk
scenariusz: Piotr Matwiejczyk

bezpamieci:
Polskie kino bardzo płodnego jak się okazało Matwiejczyka, jest to już jego kolejna produkcja. Choć siadałem przed ekran z poczuciem że do końca filmu może mi się dotrwać nie uda to jednak się pomyliłem – udało się. W filmie jest kilka scen które trzymają przed ekranem, czasem można nawet wybuchnąć śmiechem. Jak na polski film niezależny to nie jest najgorzej. Dużo dają profesjonalni aktorzy jak Baka, Dorociński czy Wawrzecki którzy pojawiają się w epizodach. Widać że pomysł był na film i będę wobec tego kibicował przy następnych produkcjach.

Rocknrolla

Marzec 21, 2009

bezpamieci:
Długo czekałem na ten film i może miałem wygórowane oczekiwania. Akcja i film typowy dla Guya, ale za dużo tu podobieństw do poprzednich jego filmów. Akcja jakaś taka wymuszona, montaż ten sam. Film trzyma klimat „angielskiego” filmu o cwaniaczkach – choć bardziej podobała mi się Angielska robota.  Sam w sobie film niezły i kto nie widział Porachunków czy przekrętu nie będzie zawiedziony. Choć dobrze że guy nie poszedł w stronę filmu revolver. Za to czołóweczka w tym filmie to zajebista robota, chodz też jakby odgrzewany kotlecik, ale jeszcze smakuje.

Dobry Niemiec

Marzec 21, 2009

reżyseria: Steven Soderbergh,
scenariusz: Paul Attanasio,
zdjęcia: Peter Andrews

bezpamieci:|
George Clooney jako amerykański Hans Kloss :) A tak poważnie to dobrze zrobione kino osadzone w okupowanych niemczech po II wojnie. Przypomniało mi filmy z lat 50 z Audrey Hepburn które zawsze lubiłem – właśnie klimat takich filmów trzyma ten obraz. Czasem przypomina też kroniki wojenne które notabene są tam wykorzystywane. Ale cały zestaw środków jakie wykorzystano przy produkcji – od czarnobiałej taśmy po oświetlenie – oddaje klimat filmów z tamtych lat. Oczywiście jest lepiej wyprodukowany – zadbano nawet o puszczenie filmu za kamerą aby odbijał się w okularach kierowcy. Całej historii to otoczenie nadaje tylko smaku.

przemiany

przemiany

 

reżyseria: Łukasz Barczyk
scenariusz: Łukasz Barczyk
zdjęcia: Karina Kleszczewska,

bezpamieci:
Film zaskakuje… że wogóle powstał. A jeszcze bardziej zaskakuje obsadą. W sumie dwie całkiem niezłe aktorki jak by się wydawało (Ostaszewska i Herman) i Poniedziałek stanowią trzon filmu. Ale czemu się zdecydowali zagrać w takim gniocie? Ostaszewska po raz kolejny gra u Barczyka – innych jego filmów nie widziałem i chyba zobaczyć nie chce. A odpowiedzialna za zdjęcia Kleszewska powinna się jeszcze wiele nauczyć. Te ujęcia są po prostu gorsze niż na filmie weselnym. Raz szarpane raz pogon za gadającymi głowami – kurwa czy nikt tego nie oglądał przez koncowym montażem? Długie sceny nagiej Ostaszewskiej czy półnagiej Herman też do filmu nic nie wnoszą i można by je spokojnie mocno skrócić. Miałem wrażenie jakbym oglądał film z lat 80-tych gdy tylko zaprzyjaźnieni władzy „artyści” mogli otrzymać przydział taśmy filmowej. Żal mi dupę ściska że tak wygląda współczesne polskie kino (na szczeście nie całe). Żenada panie rezyseze…. To jest przykład jak można coś spieprzyć mimo że aktorzy się starają, historia nie jest zła ale ludzie którzy robią film nadają się co najwyrzej do robienia kroniki filmowej. Amen…

reżyseria: Sebastian Gutierrez,
scenariusz: Sebastian Gutierrez,

bezpamieci:
Przyznam – miałem kaca jak oglądałem i chciałem zobaczyć coś co pomoże mi przetrwać ten stan. Ale nie dałem rady – nawet Lucy Liu mnie nie powstrzymała od naciśnięcia stop na pilocie. Nie wiadomo o co i po co chodzi w tym filmie, jedni drugim zjadają kawałki ciała – po co nie wiadomo. Fabuła się kupy nie trzyma – zadowoleni będą tylko wielbiciele ociekających krwią obrazków. Totalna klapa. Wyłączyłem w połowie.

GRUBYCELULOJD

Rozpłynąłem się. Poczynając od cukiereczka DOMINO Keira-y, poprzez kilku znanych i lubianych, kończywszy na Lucy ciasteczku z wisienką Liu. Moża by się czepić, że pomysł na film stary jak świat i już nie jeden z niego korzystał, ale fajnie się oglądało. Może i miał kilka no powiedzmy słabszych scen, ale niech nam te minusy nie „przysłoniają” plusów. Dobry kawałek kina rozrywkowego z całkim całkim słodkościami. Kategoria: pączuś z lukrem jak lubimy.

Bezpamieci:
Wszyscy wiedzą że sex & przemoc to najlepsze połączenie i dobrze się sprzedaje. I tak jest z tym filmem, do tego doszedł teledyskowy montaż i wyszedł nam niezły obrazek. Do tego z fajną historią. To że film bazuje na prawdziwej historii możemy raczej w bajki wsadzić – ale w niczym to nie przeszkadza. Tytułowa Domino otoczona jest niezłymi postaciami które grają Lucy Liu i Mickey „Bullet” Rurka. Lucy Liu choć gra na trzecim planie doskonale wypada – zresztą jak zawsze, nie wiem czy aktorstwo czy urok osobisty sprawia że dobrze się ją ogląda. Mickey nie wychodzi poza swój schemat ról ale i bardzo dobrze. Zresztą przewija  się tu doskonały Christopher Walken, Marcy Gray (już mniej zachwyca), Tom Waits jako „pastor” czy dwóch z 90210 grających samych siebie. Niezły film koniecznie do zobaczenia.


reżyseria: Gregory Hoblit,
scenariusz: Terry George, Billy Ray

bezpamieci:
Film się zaczął i tak sobie myśle – będzie dobre kino… Ale nagle ok. 10 minuty widze na ekranie wielkiego Brusa „Szklana pułapka” Willlisa … I masz babo placek. Dobre kino pękło jak mydlana bania. Jak nie wiem kto ten scenariusz wrzucił w realia II wojny światowej? Jakiś idiota. To się do chuja kupy nie trzyma. Akcja dzieje się wśród żołnierzy alianckich w obozie niemieckim. Pomyślicie to mają przejebane… Ale gdzie tam – siedzą piją herbatkę, słuchają radia BBC i muzyki z płyt na gramofonie. Do tego szwędają się po obozie jak rozpuszczone harcerzyki na mazurach. Każdy w pełnym umundurowaniu, a Bruce to do obozu wziął chyba ze 3 walizki ciuchów bo i ma płaszczyk i kurteczke ala flayers. Wszyscy jarają szlugi jakby ich co najmniej rodzina z paczkami odwiedzała. A może szkopy im dają zeby ich po wojnie dobrze traktować. Bo z amerykanami to każdy liczyć się musi, nie to co z ruskimi którzy dzielą obóz. Ci to mają przesrane, łarza w łachmanach i robią na 3 zmiany w fabryce amunicji, a przecież mogli by rozegrać z amerykanami mecz rugby bo ewidentnie rzucanie między sobą zaczyna im się nudzić. Ewidentnie film zrobiony przez amerykanów dla amerykanów – patrzcie jacy byliśmy i jesteśmy wielcy i zajebiści, jak trafialiśmy do obozu to nie było źle, mozna spotkać SS-mana po Yale. W ogóle szkopy to takie przerośnięte studenckie bractwo alfabetagammassmana.

GRUBYCELULOJD

Naprawdę doby film, długo czekałem na dobre kino wojenne poruszające tak ważne problemy. Obejrzałem go z zapartym tchem, nie wieżyłem ze amerykanie mogą zrobić tak doskonałe kino. Film się skończył i natychmiast włączyłem go jeszcze raz by się upewnić czy nie śnię, i w połowie filmu coś przestało grac, jak bym inny film oglądał, nie wierzyłem oczom, Jezu co tu się dzieje….. aaa pigułą przestała działać… inaczej tego filmu nie dało by się obejrzeć, nudny, schematyczny i … a zresztą komentarz BEZPAMIĘCI oddaje wszystko co myślę o tym „szajsie”.   Ale jednak przepraszam coś mnie poruszyło, NIEŚMIERTELY BRUCE BUTCH WILLIS SZKLANA PUŁAPKA ginie zabity na śmierć, (byłem pewien że wstanie bo się okaże ze kula odbije się od blaszki tytanowej którą wszyli mu podczas pierwszej wojny światowe, gdy odniósł rany na froncie rzucając się szrapnel i w ten sposób ratując 2678 towarzyszy broni) ale nie on leżał zabity. O rany a myślałem że kule go się nie imają.   Kategoria: dno 

reżyseria: Clint Eastwood
scenariusz:
J. Michael Straczynski

grubyceluloid
Może i Angelina Jolie jest ładną kobietą, co na pewno było atutem tego filmu, bo innych nie potrafię znaleźć.  Nigdy P. Angeliny nie uważałem za dobrą aktorkę, i tym filmem udowodniła to (z jakich filmów ją znamy? {Lara Croft Mr. &Mrs Smith itp.}, na pewno znamy ją z tego że jest żoną Brada Pitta} szkoda mi tylko Brudnego Harrego że to wyreżyserował, wcześniej jakoś lepiej mu to wychodziło. Kategoria: Katarzyna Cichopek

bezpamieci:
Film wzbudził we mnie emocje. Wczułem w ten klimat lat trzydziestych czy czterdziestych ameryki. Clint nie należy do tej samej paczki co Cage i jego filmy są coraz lepsze. Szkoda że ma juz swoje lata. Angelina w tym filmie nie przypomina samej siebie co należy uznac za plus. Do tego całości dopełnia John Malkovicz i koleś grający wkurzającego policjanta. Film wart jest pośwecenia 2 godzin i obejrzenia.

Next / Cage do bani

Luty 1, 2009

reżyseria: Lee Tamahori,
scenariusz: Gary Goldman, Jonathan Hensleigh, Paul Bernbaum

grubyceluloid:
Boże, ile ja bym dał żeby mieć taką zdolność jak Nicolas Cage widzenia przyszłości, bo bym wiedział ze trzeba kilka browców więcej kupić nim się zasiądzie do tego DZIEŁA. O rany ile razy można bronić złego kina z ulubionym aktorem że fajne kino rozrywkowe.  A najgorsze w tym wszystkim jest to,  że bidusek sam to wyprodukował. Kolejny dowód na to że Cage jedzie windą w dół.  Kategoria:  nonsens.

bezpamieci:
No niewielu dobrych aktorów przechodzi płynnie do reżyseri czy produkcji dobrych filmów. Cage ewidentnie do nich nie należy. Jak widać nie sprawdza się przy tym filmie powiedzenie że sukces ma wielu ojców,  w tym wypadku to porażka do której scenariusz pisało aż 3 ludzi. Nikt z nich nie chciał sam przyjąć odpowiedzialności za tego gniota. Drugą pierwszoplanową rolę gra aktorka która znamy z ekranu dobrze. Filmy z jej udziałem jakoś w pamięć nie zapadają i tak jest i tym razem.

reżyseria: Andrew Niccol,
scenariusz: Andrew Niccol
bezpamieci:
Co jest najlepsze w tym filmie? Czołówka. Film zupełnie nie zapada w pamięć ale mimo to to dobre kino rozrywkowe. Nie zmusza do myślenia i mniej więcej wiemy co się za chwilę wydarzy.
grubyceluluid
Zasiadłem przed ekranem, patrze, no ładnie się zaczyna, czołóweczka jak marzenie. Może być tylko lepiej. No i pewnie lepiej bym tylko tą czołówkę obejrzał . Temat dobry, aktor nie kiepski to musi się udać. No i dupa. Lubie Nicolas Cage i rzadko kiedy film sobie z nim odpuszczę, ale niestety, chłopak stacza się po równi pochyłej i nic nie wskazuje na to by się zatrzymał…. ale tak sobie myślę że przy piwku, na luzika, po ciękim dniu w pracy, bezmyślnie gapiąc sie na „Pan życia i śmierci” to …. kategoria: Da Rade.   
dafoe kino

dafoe kino

reżyseria: Henry Miller,
scenariusz: Henry Miller, Tom Phelan,
bezpamieci:
Film który nie powinien powstać, nie nadaje się do oglądania nawet na podglądzie. żeby nie mieć kaca nie czekać aż film wciągnie tylko od razu wyłączyć. Bo nie wciąga. Wyszła z tego filmu niska klasa B, może nawet C. To się nadaje na hit tygodnia do telewizji lokalnej. Lepiej sobie uciąć drzemkę niż tracić czas na tego gniota.

grubyceluloid
Na rany Chrystusa, ale nuda, nic się nie dzieje. Z trzy tygodnie się bujałem się żeby obejżeć ten film, zasiadłem z nadziejami  na co najmniej poprawne kino, bo w końcu firmuje mu jeden z moich ulubieńców Dafoe, a tu nuda. Nawet kilka piwek i przewijanie do przodu mu nie pomaga. To już łowienie ryb w stawie na Polach Mokotowskich jest ciekawsze niz ten gniot. Kategoria: PO CO?

3.10 do yumy

Styczeń 23, 2009

310 do yumy

reżyseria: James Mangold,
scenariusz: Derek Haas, Michael Brandt,
grubyceluloid:
Już dawno nie oglądałem filmu o poganiaczach bydła (ostatnie takie filmy oglądałem jak byłem mały i królował na srebrnych ekranach John Wain) który by mnie tak wciągnął. Pomimo tego film nie jest arcydziełem. Ale napewno będzie lepszą rozrywką niż 389 odcinek „M jak miłość” Kategoria zdecydowanie „zamiast s jak sraczka”. Fajna rola gościa w białej skórze.
bezpamieci:
Dobre amerykanskie kino o kałbojach, dobre rzemiosło z hollywood. Film a którym będziesz pamietał tylko dlatego że niewiele westernów dziś się kręci. Rozumiem że Lucky luck żuje już od dawna słomke ale kowboje bez tytoniu i z białymi zębami to mi śmierdzi amerykańską poprawnością.

slumdog millionaire

Styczeń 22, 2009

reżyseria: Danny Boyle,
scenariusz: Simon Beaufoy
bezpamieci:
Prosto z bollywoodu a można by sądzić że to kino z ameryki południowej. Całość psuje nieodłączny w bollywood taniec synchroniczny który pojawia się na zakończenie.
grubyceluloid
Obowiązkowo trzeba obejżeć. Film z klimatem  rodem z „Miasto Boga” i ” Elitarni”. Takie kino lubię oglądać. Kategoria: Zapada w pamięć.
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.